Szwecja – Polska znów we wrześniu. Tym razem stawką będą punkty Ligi Narodów

Szwecja – Polska. W 2026 roku te dwa słowa wywołują u polskiego kibica dość konkretne wspomnienie. Solna, końcówka meczu, wynik 2:2 i nadzieja na mundial. A potem 88. minuta, Viktor Gyökeres i gol na 3:2. Szwecja pojechała na mistrzostwa świata. Polska została w domu. Na kolejne spotkanie nie trzeba było jednak czekać kilku lat. Los…

szwecja – polska

Szwecja – Polska. W 2026 roku te dwa słowa wywołują u polskiego kibica dość konkretne wspomnienie. Solna, końcówka meczu, wynik 2:2 i nadzieja na mundial. A potem 88. minuta, Viktor Gyökeres i gol na 3:2. Szwecja pojechała na mistrzostwa świata. Polska została w domu.

Na kolejne spotkanie nie trzeba było jednak czekać kilku lat. Los szybko zestawił reprezentacje ponownie. Już 28 września 2026 roku Szwedzi podejmą biało-czerwonych w Lidze Narodów UEFA.

Mecz rozpocznie się o godzinie 20:45. Areną ponownie będzie Strawberry Arena w Solnie. Tak, dokładnie ten stadion, na którym kilka miesięcy wcześniej zakończyła się polska droga na mundial.

Trudno więc mówić o zwykłej drugiej kolejce Ligi Narodów. Formalnie do zdobycia będą trzy punkty. Emocjonalnie dochodzi do tego świeża historia, której polscy piłkarze raczej nie zdążyli zapomnieć.

A jest jeszcze jeden detal. W listopadzie obie reprezentacje spotkają się ponownie, tym razem w Polsce. Liga Narodów może więc przynieść dwa mecze Szwecja – Polska w odstępie niespełna dwóch miesięcy.

Szwecja – Polska 28 września 2026: najważniejsze informacje

InformacjaSzczegóły
MeczSzwecja – Polska
Data28 września 2026
Godzina20:45
RozgrywkiLiga Narodów UEFA 2026/27
DywizjaLiga B
GrupaB4
StadionStrawberry Arena
MiastoSolna
Poprzedni meczSzwecja – Polska 3:2, 31 marca 2026
Rewanż w Polsce17 listopada 2026, 20:45

Najbliższe spotkanie będzie drugim meczem obu reprezentacji w fazie ligowej. Trzy dni wcześniej Polska podejmie Bośnię i Hercegowinę, a Szwecja zagra u siebie z Rumunią.

To oznacza, że przed pierwszym gwizdkiem w Solnie oba zespoły będą już miały pierwsze punkty albo pierwsze problemy. I to może mocno zmienić charakter spotkania.

Jeśli któraś reprezentacja przegra inaugurację, drugi mecz niemal od razu zrobi się nerwowy. W sześciomeczowej grupie nie ma wiele czasu na spokojne odrabianie strat.

Grupa B4 wygląda znajomo. I całkiem niewygodnie

Polska po losowaniu trafiła do grupy B4 razem ze Szwecją, Rumunią oraz Bośnią i Hercegowiną. Nie ma tu europejskiego giganta pokroju Hiszpanii czy Francji, ale nie ma również meczu, przy którym można z góry dopisywać trzy punkty.

Szwecja dopiero co pokazała Polsce, jak niebezpieczna potrafi być w meczu o wielką stawkę. Bośnia i Hercegowina również ma zawodników z mocnych europejskich lig. Rumunia od kilku sezonów potrafi grać bardzo zdyscyplinowany futbol reprezentacyjny.

Każdy zespół rozegra sześć spotkań – po dwa z każdym przeciwnikiem.

  • 25 września: Polska – Bośnia i Hercegowina
  • 28 września: Szwecja – Polska
  • 2 października: Polska – Rumunia
  • 5 października: Bośnia i Hercegowina – Polska
  • 14 listopada: Rumunia – Polska
  • 17 listopada: Polska – Szwecja

Terminarz jest krótki i dość intensywny. Cztery pierwsze kolejki zostaną rozegrane w odstępie kilkunastu dni. Potem przyjdzie listopadowe zakończenie.

W takim systemie jedna seria dwóch zwycięstw potrafi ustawić tabelę. Podobnie działają dwie porażki. Nie ma 30 kolejek na spokojne poprawianie błędów.

Marcowe 3:2 nadal siedzi w głowie

Żeby zrozumieć, dlaczego wrześniowy mecz będzie miał trochę większy ciężar, trzeba wrócić do 31 marca 2026 roku.

Polska i Szwecja spotkały się w finale baraży o mistrzostwa świata. Zwycięzca jechał na mundial. Przegrany kończył kwalifikacje.

Stadion ten sam. Solna. Strawberry Arena.

Szwecja objęła prowadzenie w 20. minucie. Anthony Elanga dostał piłkę po płynnej akcji gospodarzy i pięknym uderzeniem lewą nogą trafił w górny róg.

Polska odpowiedziała dość szybko. W 33. minucie Nicola Zalewski doprowadził do remisu.

I wtedy, kiedy wydawało się, że biało-czerwoni uspokoili sytuację, Szwecja ponownie uderzyła. Tuż przed przerwą Gustaf Lagerbielke zdobył gola głową. Do szatni gospodarze zeszli przy wyniku 2:1.

Polacy jednak nie odpuścili. W 55. minucie Karol Świderski wyrównał na 2:2.

Zostało ponad pół godziny. Dogrywka była blisko. Mundial również.

Aż nadeszła 88. minuta.

Gyökeres zrobił Polsce to, czego kibice bali się najbardziej

Viktor Gyökeres był przed barażem nazwiskiem, którego polska defensywa nie mogła spuszczać z oka. Mocny, szybki, agresywny w polu karnym. Napastnik, który nie potrzebuje pięciu okazji.

Przez większość meczu Polska jakoś utrzymywała go bez decydującej bramki.

W 88. minucie wszystko się skończyło.

Gyökeres znalazł miejsce i zdobył gola na 3:2. Polska nie miała już czasu na kolejną odpowiedź.

Chwilę później Szwecja świętowała awans na mistrzostwa świata po raz pierwszy od 2018 roku. Polacy patrzyli na murawę. W takich momentach nie ma zbyt wiele do powiedzenia.

Pięć goli. Dwa polskie powroty do meczu. I jedno trafienie dwie minuty przed końcem regulaminowego czasu, które zdecydowało o wszystkim.

Dlaczego wrześniowy mecz nie będzie zwykłym rewanżem?

Bo nie da się odwrócić wyniku z marca.

Nawet zwycięstwo Polski 5:0 w Lidze Narodów nie sprawi, że biało-czerwoni nagle pojawią się na mundialu 2026. Tamta historia jest zamknięta.

A jednak piłkarze pamiętają takie spotkania.

Strawberry Arena będzie znajoma. Część szwedzkich zawodników ponownie znajdzie się po drugiej stronie. Gyökeres, Elanga, Lindelöf czy inni reprezentanci gospodarzy nie będą dla Polski anonimowi.

Podobnie Szwedzi wiedzą, że Zalewski i Świderski już potrafili strzelić im gole na tym stadionie.

Nie będzie więc etapu poznawania przeciwnika. Obie strony mają świeży materiał i bardzo świeże wspomnienia.

Szwecja – Polska lubi wynik 3:2. Serio

Historia tej rywalizacji ma dziwną słabość do dramatycznych końcówek.

23 czerwca 2021 roku Polska grała ze Szwecją podczas mistrzostw Europy. Biało-czerwoni potrzebowali zwycięstwa, by zostać w turnieju.

Minęły zaledwie 82 sekundy i Emil Forsberg zdobył pierwszego gola dla Szwedów.

Po przerwie ten sam zawodnik trafił na 2:0.

Wyglądało źle. Bardzo źle.

Robert Lewandowski odpowiedział jednak dwoma bramkami i w 84. minucie było 2:2. Polska potrzebowała jeszcze jednego gola, ruszyła więc mocniej do ataku.

I znów dostała cios na sam koniec.

Viktor Claesson zdobył bramkę w doliczonym czasie. Szwecja wygrała 3:2, zajęła pierwsze miejsce w grupie, a Polska pożegnała się z EURO.

Pięć lat później? Znów Szwecja – Polska. Znów 3:2. Znów gol Szwedów pod koniec meczu. Znów polskie marzenia o dużym turnieju skończyły się po ostatnim szwedzkim trafieniu.

Nie trzeba wierzyć w piłkarskie klątwy, ale statystyka robi tu dość dziwne wrażenie.

Ale Polska też ma mecz ze Szwecją, który pamięta bardzo dobrze

Między porażkami 2:3 wydarzył się jednak Chorzów 2022.

29 marca Polska i Szwecja zagrały w finale baraży o mistrzostwa świata w Katarze. Sytuacja była identyczna jak cztery lata później: wygrywasz, jedziesz na mundial.

Tym razem wygrała Polska.

Pierwsza połowa zakończyła się bez bramek. Po przerwie Grzegorz Krychowiak został sfaulowany w polu karnym przez Jespera Karlströma.

Robert Lewandowski podszedł do rzutu karnego i spokojnie zdobył gola na 1:0.

W 72. minucie Piotr Zieliński dołożył drugą bramkę.

2:0. Polska pojechała do Kataru, Szwecja została w domu.

W marcu 2026 role się odwróciły. I może właśnie dlatego mecze tych reprezentacji tak dobrze działają na wyobraźnię. W ostatnich latach bardzo często nie grały one o drobne rzeczy.

Trzy ostatnie wielkie mecze Polska – Szwecja

DataMeczWynikZnaczenie
23 czerwca 2021Szwecja – Polska3:2EURO 2020, Polska odpada z turnieju
29 marca 2022Polska – Szwecja2:0Baraż MŚ 2022, awans Polski
31 marca 2026Szwecja – Polska3:2Baraż MŚ 2026, awans Szwecji

Bilans tych trzech spotkań to dwie wygrane Szwecji i jedno zwycięstwo Polski. Ale dużo ciekawsza jest stawka.

Dwa mecze bezpośrednio decydowały o wyjeździe na mistrzostwa świata. Trzeci przesądzał o pozostaniu Polski na EURO.

Dlatego określenie “niewygodny rywal” pasuje tutaj aż za dobrze.

Co zmieniło się od marcowego barażu?

Najważniejsza zmiana jest psychologiczna. Szwecja dostała ogromny zastrzyk pewności siebie, bo wygrała mecz, którego przegrać nie mogła.

Graham Potter, który objął reprezentację Szwecji jesienią 2025 roku, szybko osiągnął główny cel. Najpierw jego zespół przeszedł Ukrainę w półfinale baraży, a potem pokonał Polskę.

Szwedzi dostali więc potwierdzenie, że ich sposób gry działa w meczach pod wielką presją.

Polska znalazła się po przeciwnej stronie. Jan Urban i jego sztab musieli przejść z planowania mundialu do budowania zespołu pod Ligę Narodów i kolejne kwalifikacje.

I tu dochodzimy do ważnej rzeczy: wrześniowy mecz jest dobrą okazją, by sprawdzić, czy Polska wyciągnęła coś z marcowej porażki poza bolesnym wspomnieniem.

Największe zagrożenia po stronie Szwecji

Szwecja nie jest drużyną, która potrzebuje przez 70 procent meczu trzymać piłkę, by być groźna. Może oddać inicjatywę, a potem przyspieszyć w chwili, gdy przeciwnik źle ustawi się po stracie.

Gyökeres jest naturalnym punktem odniesienia w ofensywie. Potrafi grać tyłem do bramki, atakować przestrzeń i kończyć akcje bez długiego przygotowania.

Anthony Elanga daje szybkość na skrzydle. W marcowym barażu właśnie on rozpoczął strzelanie.

Do tego dochodzą gracze środka pola oraz doświadczenie Victora Lindelöfa w defensywie.

  • Polska musi ograniczyć miejsce dla Gyökeresa między stoperami.
  • Straty piłki przy własnym ataku mogą otwierać przestrzeń dla Elangi.
  • Szwedzi są niebezpieczni, gdy mogą szybko przejść z obrony do ataku.
  • Stałe fragmenty wymagają uwagi ze względu na fizyczność gospodarzy.
  • Polska nie może dopuścić do scenariusza, w którym od pierwszych minut musi gonić wynik.

Ostatni punkt brzmi szczególnie znajomo. W marcu to Szwecja pierwsza zdobyła bramkę. Na EURO 2020 również.

Rozpoczynanie meczu ze Szwecją od odrabiania strat najwyraźniej nie jest najlepszym polskim hobby.

Polska potrzebuje meczu bardziej cierpliwego

Marcowe 3:2 było spotkaniem pełnym zmian tempa. Polska dwa razy wracała do wyniku, ale za każdym razem dawała gospodarzom możliwość ponownego przejęcia prowadzenia.

W Lidze Narodów nie będzie konieczności grania wszystkiego albo nic. Remis na wyjeździe może mieć wartość, zwłaszcza jeśli wcześniej uda się dobrze rozpocząć grupę.

To zmienia sposób podejmowania ryzyka.

Nie trzeba w 75. minucie rzucać wszystkich do ataku tylko dlatego, że do awansu potrzebne jest zwycięstwo. Można spokojniej zarządzać meczem, pilnować stref i szukać swojej okazji.

Ale z drugiej strony – jeśli pojawi się szansa na wygraną, Polska nie powinna zadowalać się remisem tylko dlatego, że Solna źle się kojarzy.

Trzy punkty zdobyte w Szwecji mogą mieć ogromne znaczenie przy końcowym układzie grupy.

Czy Robert Lewandowski znów może być kluczowy?

Lewandowski ma własną historię ze Szwecją.

Na EURO 2020 zdobył przeciwko niej dwie bramki i niemal sam przywrócił Polskę do życia przy stanie 0:2.

Rok później w barażu w Chorzowie wykorzystał rzut karny, otwierając wynik meczu zakończonego polskim awansem na mundial.

To przeciwnik, przeciwko któremu kapitan reprezentacji już wielokrotnie znajdował drogę do bramki.

Ale współczesna reprezentacja nie może opierać całego planu na pytaniu: “Czy Lewandowski coś strzeli?”.

W marcowym barażu gole zdobyli Zalewski i Świderski. To dobry sygnał. Polska potrzebuje zagrożenia z kilku pozycji, bo rywale przygotowują się na ograniczanie najbardziej oczywistych źródeł bramek.

Nicola Zalewski już wie, jak strzelać w Solnie

Jednym z zawodników, których warto obserwować, będzie Nicola Zalewski.

W marcowym meczu trafił na 1:1. Pokazał wtedy coś, czego Polska bardzo potrzebuje w starciach ze Szwecją – odwagę w grze do przodu.

Zalewski może atakować zarówno szeroko, jak i schodzić do środka. Przy odpowiedniej przestrzeni jest w stanie samemu przesunąć akcję o kilkadziesiąt metrów.

Przeciwko fizycznie mocnym Szwedom właśnie takie dynamiczne wejścia mogą pomóc. Jeśli każda akcja będzie budowana powoli, gospodarze zdążą się ustawić.

Polska potrzebuje momentów zaskoczenia.

Karol Świderski również ma rachunek ze Szwedami

Świderski strzelił gola na 2:2 w barażu w marcu. Przez ponad pół godziny wydawało się, że może to być trafienie prowadzące Polskę przynajmniej do dogrywki.

Nie zostało nim przez bramkę Gyökeresa.

Ale samo wykończenie pokazało, że Świderski dobrze odnajduje się w polu karnym przy szybkich akcjach. Nie potrzebuje wielu kontaktów z piłką.

To może mieć znaczenie także we wrześniu, niezależnie od tego, czy zacznie w podstawowym składzie, czy pojawi się z ławki.

Strawberry Arena – miejsce, które Polska musi trochę odczarować

Stadion w Solnie mieści ponad 50 tysięcy widzów i jest główną areną reprezentacji Szwecji.

Dla polskiej kadry najświeższe wspomnienie jest oczywiście fatalne.

Ale stadion sam nie strzela goli. To brzmi banalnie, jednak ma znaczenie.

Jeśli Polska rozpocznie mecz spokojnie, nie pozwoli gospodarzom szybko rozpędzić trybun i sama stworzy pierwsze groźne sytuacje, atmosfera może przestać być tak jednostronnym atutem.

Gorzej, jeśli scenariusz z 2021 i 2026 roku znów się powtórzy: szybka bramka Szwecji, presja i gonienie wyniku.

Co daje Liga Narodów i dlaczego ten mecz naprawdę ma znaczenie?

Liga Narodów czasem jest traktowana przez kibiców trochę luźniej niż eliminacje mundialu czy EURO. To nadal jednak oficjalne rozgrywki UEFA z awansami i spadkami pomiędzy dywizjami.

Polska gra w Lidze B i naturalnym celem będzie walka o powrót na wyższy poziom.

Pierwsze miejsce w grupie jest więc bardzo cenne. A Szwecja może być bezpośrednim konkurentem biało-czerwonych.

Jeśli właśnie te dwie reprezentacje będą jesienią walczyć o szczyt tabeli, wyniki bezpośrednich spotkań nabiorą jeszcze większego znaczenia.

28 września może wyglądać jak początek rywalizacji. 17 listopada we Wrocławiu możemy dostać jej finał.

Rewanż Polska – Szwecja już 17 listopada

Drugie spotkanie zostanie rozegrane podczas ostatniej kolejki fazy ligowej.

Polska podejmie Szwecję 17 listopada 2026 roku o 20:45 na Tarczyński Arenie we Wrocławiu.

To bardzo ciekawy układ terminarza.

Jeśli obie drużyny będą walczyły o pierwsze miejsce albo uniknięcie niekorzystnego rozstrzygnięcia, ostatni mecz może stać się czymś w rodzaju małego finału.

I wtedy wrócą wszystkie wspomnienia. Chorzów 2022. Solna 2026. Wrześniowa Liga Narodów.

Polsko-szwedzka historia w ostatnich latach najwyraźniej nie lubi spokojnych spotkań.

Trzy rzeczy, których Polska nie może powtórzyć z marca

  • Nie może pozwolić Szwecji na zbyt łatwe objęcie prowadzenia.
  • Po wyrównaniu musi dłużej utrzymać kontrolę, zamiast natychmiast oddawać inicjatywę.
  • W końcówce potrzebna jest większa koncentracja przy zabezpieczeniu przestrzeni przed własną bramką.

To proste zdania. W praktyce właśnie takie drobiazgi decydują o meczach reprezentacyjnych.

W marcu Polska zrobiła dużo dobrego. Dwa razy odrobiła stratę. Zdobyła dwa gole na trudnym wyjeździe. Przez znaczną część drugiej połowy była przy wyniku dającym dogrywkę.

A potem jeden fragment wszystko skasował.

We wrześniu warto zostawić dobrą reakcję i pozbyć się ostatniego błędu.

FAQ – Szwecja – Polska

Kiedy odbędzie się najbliższy mecz Szwecja – Polska?

Spotkanie zaplanowano na poniedziałek 28 września 2026 roku. Będzie to druga kolejka fazy ligowej Ligi Narodów UEFA.

O której godzinie grają Szwecja i Polska?

Początek meczu Szwecja – Polska zaplanowano na godzinę 20:45 czasu polskiego.

Gdzie zostanie rozegrany mecz Szwecja – Polska?

Spotkanie odbędzie się na Strawberry Arena w Solnie. Na tym samym stadionie Szwecja pokonała Polskę 3:2 w marcowym finale baraży o mundial 2026.

Jaki był wynik ostatniego meczu Szwecja – Polska?

31 marca 2026 roku Szwecja wygrała 3:2. Zwycięska bramka Viktora Gyökeresa w 88. minucie dała Szwedom awans na mistrzostwa świata.

Kto strzelił gole w meczu Szwecja – Polska 3:2?

Dla Szwecji trafili Anthony Elanga, Gustaf Lagerbielke i Viktor Gyökeres. Polskie bramki zdobyli Nicola Zalewski oraz Karol Świderski.

Z kim Polska gra w grupie Ligi Narodów?

Polska występuje w grupie B4 Ligi B razem ze Szwecją, Bośnią i Hercegowiną oraz Rumunią.

Kiedy odbędzie się rewanż Polska – Szwecja?

Drugi jesienny mecz obu reprezentacji zaplanowano na 17 listopada 2026 roku o 20:45. Spotkanie odbędzie się na Tarczyński Arenie we Wrocławiu.

Szwecja – Polska: tym razem nie chodzi o mundial, ale emocji raczej nie zabraknie

28 września Polska wróci do miejsca, w którym kilka miesięcy wcześniej straciła szansę na mistrzostwa świata.

To samo miasto. Ten sam stadion. Bardzo podobny zestaw bohaterów.

Tylko stawka będzie inna.

Nie ma biletu na mundial dla zwycięzcy. Są trzy punkty w Lidze Narodów, które w listopadzie mogą okazać się równie ważne dla układu grupy.

Dla Polski będzie to też test charakteru. Marcowy mecz pokazał, że biało-czerwoni są w stanie odpowiedzieć Szwecji. Zalewski wyrównał raz, Świderski drugi. Problem polegał na tym, że gospodarze za każdym razem znajdowali kolejną bramkę.

Historia ostatnich lat jest zresztą wyjątkowo przewrotna. Szwecja wygrała z Polską 3:2 na EURO 2020 i wyrzuciła ją z turnieju. Polska odpowiedziała 2:0 w barażu w 2022 roku i pojechała na mundial. W 2026 roku Szwedzi znów wygrali 3:2 i sami zabrali bilet na mistrzostwa.

Teraz zaczyna się nowy rozdział.

Szwecja ma Gyökeresa, Elangę i pewność siebie po marcowym zwycięstwie. Polska ma świeżą pamięć porażki i okazję, by pokazać, że potrafi zareagować.

I może właśnie taki mecz jest potrzebny.

Nie kolejny sparing z przeciwnikiem, z którym nie ma żadnej historii. Tylko rywal, którego zawodnicy dobrze pamiętają. Stadion, którego nie trzeba im przedstawiać. I wynik 3:2, którego chyba nikt w polskiej szatni nie chciałby zobaczyć po raz trzeci.

Pierwszy gwizdek 28 września o 20:45.

A jeśli jesienna grupa ułoży się odpowiednio, 17 listopada Polska i Szwecja mogą spotkać się ponownie we Wrocławiu już nie tylko jako starzy znajomi, ale jako dwie drużyny walczące bezpośrednio o pierwsze miejsce.

Patrząc na poprzednie mecze tej pary, jednego można się spodziewać dość bezpiecznie: spokojnego wieczoru raczej nie będzie.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *